Logo_data
Artysci artyści

Fred Anderson

Jedno z nazwisk przy którym słowo ?jazz? nabiera pełni znaczenia. Legenda chicagowskiej sceny jazzowej. Był jednym z twórców AACM, charyzmatycznym saksofonistą i nauczycielem kolejnych pokoleń niepokornych muzyków. Prowadził chicagowski klub Velvet Lounge, miejsce wielu znakomitych sesji i wydanych na płytach koncertów, gdzie dziś bije serce jazzu tego miasta.

Fred Anderson urodził się w Monero, w Louisianie w 1940 roku. Stamtąd przeniósł się do Evanston, w stanie Illinois. Jest aktywnym muzykiem od wczesnych lat 70tych. Po raz pierwszy pojawił się na pierwszej, legendarnej  płycie Josepha Jarmana ?Song For?. Już wtedy prowadził w Chicago własny zespół z Billem Brimfieldem na trabce i młodziutkim Hamidem Drakiem na perkusji. W latach 80tych skupił się na prowadzeniu własnego klubu i zaniedbał regularne nagrywanie albumów. Dla świata odkryli go ponownie w połowie lat 90tych jego młodzi uczniowie i admiratorzy, m.in. Tatsu Aoki. Posypały się recenzje, nowe nagrania, wznowienia starszych płyt i zachwyty krytyków. Ujrzały światło dzienne: rewelacyjny ?Vintage Duets 1980? z perkusistą Steve McCallem, archiwalne kwartety z trębaczem Billem Brimfieldem /legendarny koncert z Museum of Contemporary Art ?Dark Day? i ?Live in verona? z 1979, ?Milwaukee Tapes 1980?/ nowsze sesje z lat 90tych z DKV Trio Kena Vandermarka, kontrabasistą  Peterem Kowaldem, czy rejestracje koncertów tria i kwartetu z Tatsu Aokim, Hamidem Drake, Jeffem Parkerem i Billem Briemfieldem. Do tego Chuck Nessa wznowił na Cd pierwszą sesję saksofonisty ?Missing Link? 1979. Od tego czasu Fred Anderson regularnie nagrywał albumy i koncertował, także w Europie. Mimo nagłej popularności sam Fred nie zmienił obyczajów, równie chętnie stawał za barem jak i grał w swoim klubie. Na scenę zapraszał zdolnych, młodych muzyków, do klubu zaglądali wszyscy znaczący muzycy, którzy bywali lub mieszkają w mieście. Zdarza się, że u jego boku grali tam jednego wieczora Roscoe Mitchell, Douglas Ewart i Kidd Jordan.  Dla muzyków z Chicago granie w Velvet Lounge jest nadal czymś wyjątkowym. To jedno z najważniejszych miejsc w mieście, gdzie krzyżują się style, mieszają wpływy, następuje ciągła wymiana idei. Saksofonista Steve Lacy nazwał Velvet Lounge ?świątynią jazzu?. Po wyburzeniu części dzielnicy i likwidacji klubu muzycy i fani szybko zgromadzili środki na budowę nowego klubu. Fred Anderson  doprowadził do perfekcji swój niepowtarzalny styl czerpiący zarówno z tradycji /Charlie Parker, Sonny Rollins, John Coltrane/ jak i chicagowskiej awangardy /muzycy AACM/. Potrafił klarownie improwizować nieprawdopodobnie długie frazy, wzbogacając ton o świetliste i mistyczne brzmienie.  Unikał grania standardów. Na podstawie własnych, prostych kompozycji z lekkością budował rozbudowane utwory o charakterze suity. Unikając przedęć wydobywał z saksofonu szeroką skalę dźwięków ? od mikrotonów na granicy słyszalności po wibrujące w powietrzu pełne dźwięki.  Jeszcze w wieku ponad 80 lat, należał do tradycji wielkich tenorzystów z Chicago. Zmarł 24 czerwca 2010 w wyniku rozległego zawału serca.

www.velvetlounge.net